Przejdź do treści

WDT by Coffeetamppl - moje wrażenia

Akcesoria domowego baristy - wagi, tampery, pojemniki itd.
3 3 231
  • Jakiś czas temu w dziale handlowym pojawiła się oferta zakupu urządzenia WDT produkowanego przez Mikołaja z Coffeetamppl.

    Wyraziłem wtedy chęć przetestowania tego gadżetu bo wyglądał naprawdę fajnie i wzbudził moją ciekawość. Dzięki uprzejmości Mikołaja faktycznie mogłem przez jakiś czas korzystać z tego urządzenia i osobiście sprawdzić jak sprawdza się w boju.

    Na wstępie muszę zaznaczyć, że otrzymałem sztukę która była już wcześniej testowana przez inne osoby więc mogła już wizualnie odbiegać nieco od nowego urządzenia. Nówka sztuka będzie wyglądać lepiej 😉

    Gdy rozpakowałem przesyłkę i pierwszy raz wziąłem urządzenie do ręki to miałem jedną myśl "kurde, jakieś to dziwne, ładne, elegancko wykonane, ale dziwne" 😉

    20250507_162936.jpg
    20250507_162929.jpg
    20250507_162923.jpg

    Szybko okazało się jednak, że nie jest dziwne, a tylko inne i bardzo szybko przyzwyczaiłem się do nowego sposobu użytkowania WDT. Wcześniej miałem umikota do którego byłem mocno przyzwyczajony bo używałem go już dość długo.

    Umikot opiera się na skrzydełkach kolby, a ten WDT jakby obejmuje całość. Początkowo musiałem bardzo ostrożnie nakładać urządzenie bo miałem wrażenie, że inaczej połamię igły. Wszystko jednak kwestia wprawy, później szło już elegancko.

    20250507_142019.jpg

    Pierwsze użycie sprzętu to taki efekt WOW, to się kręci jak złe po prostu. Łożysko zdecydowanie robi tutaj dobrą robotę. Aż chce się tym kręcić bez końca 😉 Urządzenie pracuje bardzo płynnie i to kręcenie nim po prostu daje w jakiś sposób frajdę 😉

    Tutaj jednak ważna uwaga, to szybkie kręcenie przyniosło niepożądany efekt. Kawa była rozpychana za bardzo na boki sitka co dobrze obrazuje poniższe zdjęcie.

    20250424_074903.jpg

    Uwaga nr 2, jeśli dobrze pamiętam to Mikołaj mi wspominał, że dokonał pewnych modyfikacji aby zniwelować ten efekt. Tutaj może już jednak wypowie się sam Mikołaj bo nie chcę wprowadzać w błąd.

    Problem z rozpychaniem kawy na boki rozwiązałem bardzo szybko kręcąc nieco wolniej. Nie było to już tak satysfakcjonujące, ale za to kawa była rozprowadzana w sitku idealnie.

    20250507_142033.jpg

    Nie wiem ile espresso przygotowałem korzystając z tego WDT, ale na pewno mogę powiedzieć, że sprzęt sprawdził się bardzo dobrze. W parze z sitkiem Pesado HE ekstrakcje były bardzo równomierne, a samo przygotowanie kawy w sitku dużo szybsze niż korzystając z umikota.

    Długo zastanawiałem się czy kupić od Mikołaja to urządzenie bo z jego użytkowania byłem naprawdę bardzo zadowolony. Wewnętrzna cebula zrobiła jednak swoje i przekonała mnie, że nie kupię bo wystarczy mi umikot którego już mam, a robi przecież to samo.

    Z czasem złapałem się jednak na tym, że może i umikot robi "to samo", ale nie "tak samo" co w tym przypadku jest sednem sytuacji.

    WDT spod ręki Mikołaja jest bardzo dobrym urządzeniem do WDT i zdecydowanie robi co do niego należy, ale wnosi też po prostu dużą przyjemność z jego użytkowania. Ja doceniłem to w pełni dopiero po czasie gdy zorientowałem się, że kręcenie umikotem w jakiś sposób zaczęło mnie drażnić. Niby wszystko spoko, efekt jest jak trzeba, ale jednak to nie ta sama przyjemność.

    Ja przygotowywanie kawy traktuję jako pewnego rodzaju rytuał i to urządzenie WDT moim zdaniem idealnie się w taki rytuał wpisuje. Jego użytkowanie daje jakąś przyjemność, a i zapewnia przy tym wymagany w takiej sytuacji efekt. Jeśli ktoś przygotowuje sporo espresso u siebie w domu to urządzenie to może być realnym usprawnieniem procesu bo działa naprawdę szybko i wygodnie.

    Jak ktoś ma trochę wolnych złotówek i lubi fajne, ładne rzeczy to ja od siebie polecam 🙂

  • Trzeba oddać, że te WDT jest ładniejsze od umikota i z tego co widać daje też więcej frajdy z użytkowania. Umikot robił robotę, choć do ładnych nie należy. Jakość wykonania też jak widać jest naprawdę wysoka.

    Mimo wszystko nie wróżę wielkiego sukcesu ze względu na cenę. W ostatnim czasie widać wyraźnie taki trend, że ludzie szukają "tego samego" ale taniej. Dotyczy to nie tylko akcesoriów, ale też np młynków. Jeśli widzą że mogą zrobić to samo, ale taniej to nie wybierają droższego. W sumie to samo zaczyna się robić z kawą, sporo osób pyta o kawę podobna do kawy X ale tańszą..

  • Dzięki bardzo za pozytywne słowa 😃. Tak jak to @korea83 wspomniał, problem z za szybkimi obrotami został już rozwiązany.

    Co do sukces produktu w tym przypadku dla mnie on został osiągnięty. Od początku był to projekt, który nie miał być nigdy na szeroką skalę produkowany. To handmade z krwi i kości, który ma być z najwyższej jakości produktów, mieć nietuzinkowy design i poprawność działania. Zdaję sobie sprawę, że są tańsze rozwiązania, tak jak to @Dawid4792 podawał przykład z młynkami i zdecydowanie się z tym zgadzam. Natomiast pomimo tego, że chińskie zamienniki są tańsze i równie dobrze działają, Comandante nadal ma swoich odbiorców, którzy niekoniecznie stawiają na cenę, ale na poczucie produktu premium. Coś co "ma duszę". A ja ręcznie produkując i składając każdą sztukę, dołączając ręcznie podpisany certyfikat jakości tę duszę w każdym produkcie zabieram. I właśnie dla takich ludzi dedykuję moje WDT.

    Dzięki jeszcze raz za każdą opinię. Każda z nich daje inne podejście i pomaga w dopracowaniu. 😃

    Z pasji do kawy, dla pasjonatów kawy 🫡☕

Sugerowane posty

  • Mazzer Mini G - recenzja

    Młynki mazzer recenzja
    11
    8
    3 Głosy
    11 Posty
    205 Wyświetlenia
    SemtexS
    @Formentor Szczerze mówiąc nie jest mi łatwo odpowiedzieć Ci na zasadzie: tak/nie. Młynki co do zasady nie są urządzeniami zbyt skomplikowanymi - ich zasada działania i założenia konstrukcyjne są podobne. Jeśli spojrzymy stricte na tego Mazzera, to osobie, która przesiada się z automatu (początkującej) spodoba się z pewnością, że: obsługa jest intuicyjna; opcje w menu można "rozpykać" nawet bez instrukcji; nie brudzi - tak samo jak automat; jest dość cichy (nawet lepiej niż automat). Jednocześnie, pomimo tego, że jest wyposażony w technologię GBW i wyświetlacz, to w moim odczuciu jest to urządzenie bardzo analogowe. Mazzer większość swoich produktów kieruje do gastronomii. Te młynki nawet nie próbują udowadniać, że są najnowocześniejsze i wyprzedzają nowinkami/ciekawostkami konkurencję (vide Mahlkönig z e64 ws albo Eureka z 10-ma odmianami każdego modelu), Mazzer raczej próbuje Ci powiedzieć: patrz ile ważę; rzuć mnie ze schodów - sprawdźmy, czy dalej będę mielił; nie jestem najbardziej błyszczący i nie łączę się przez BT z wagą, za to będę działał 10 lat. https://www.instagram.com/reel/DWqzWeNDaLf/?utm_source=ig_web_button_share_sheet&igsh=MzRlODBiNWFlZA== Wiesz czym to się objawia? Retencja jak wspomniałem wyżej wynosi ~8 gramów. Jeśli będziesz pił jedną kawę dziennie, to obiektywnie możesz uznać to za wadę wybierając ten model. Pierścień do regulacji grubości mielenia stawia opór. Na tle innych młynków to jest opór przez wielkie O. Chwytak/widelec pod portafilter ma możliwość regulacji w wielu płaszczyznach, ale konsekwencją takiego stanu rzeczy jest to, że do regulacji tego młynka przydadzą się klucze nasadowe, grzechotka i śrubokręt. Ten młynek to takie E61 z PID-em w świecie ekspresów - niby coś tam się świeci, niby ma przyciski, a na końcu i tak musisz ruszać wajchami i raz na jakiś czas otworzyć tubkę z Molykote. Na miejscu osoby początkującej prawdopodobnie kupiłbym Eurekę Mignon Specialita, opcjonalnie w wersji Libra, jeśli chce mieć technologię GBW na pokładzie. Pracowałem ze Specialitami trochę. Poleciłem ten model 3 znajomym, 2-jce z nich pomagałem ustawić ich egzemplarze. Dla każdego z nich to pierwszy młynek i każdy z nich jest do dzisiaj zadowolony. Dlaczego? Ponieważ pomimo tego, że w odczuciu jest to nieco bardziej "zabawkowy" sprzęt i pewnie w kawiarni nie dałby do końca rady, to obiektywnie: nieźle mieli, jest cichy, jest bardzo dobrze wyceniony, zajmuje mało miejsca, większość uważa, że jest estetyczny, jeśli się rozmyślisz i zechcesz sprzedać, to stracisz parę set złotych, a nie parę tysięcy. Mini G będzie lepszym wyborem, jeśli: jesteś początkujący, ale bardzo zdecydowany i chcesz coś z segmentu prosumenckiego, co mieli wyjątkowo równo, jest wyposażone w bardzo dokładną wagę, wykonanie w stylu built like a tank, masz więcej miejsca na blacie, kupujesz bardzo zaawansowany ekspres i boisz się, że gorzej skonstruowany młynek będzie cię ograniczał i... budżet nie ma większego znaczenia.
  • 2 Głosy
    14 Posty
    507 Wyświetlenia
    pawel890P
    Odnośnie monitoru ciśnienia, to pewnie jeszcze zrobie osobny wątek, chociaż tutaj trzeba się bardzo zastanowić czy potrzebujemy takiego gadżetu. Co do samej wagi, tutaj masz mój wykres sprzed chwili. Z samą wagą miałbyś wszystko poza niebieskim wykresem ciśnienia. Czy to sztuka dla sztuki? Trochę tak i nie. Jestem pewien, że pewne osoby osiągną podobny rezultat bez wagi. Ja natomiast uczę się trochę z tych wykresów na temat tego, żeby utrzymywać bardziej liniowy profil oraz przekładać jakieś znane profile z innych ekspresów dźwigniowych do Flair. Póki co jestem zadowolony z rezultatów, wczoraj piłem kawę z profilowaniem LexaX i jak dla mnie to były zupełnie inne doznania smakowe, mimo tych samych ziaren, grubości mielenia etc. Po prostu zabawa, ale nie konieczność. [image: 1757838722421-img_2449.png]
  • Flair Go - espresso w podróży - recenzja

    Przeniesiony Kawa na mieście i w podróży flair recenzja
    3
    2 Głosy
    3 Posty
    247 Wyświetlenia
    Dawid4792D
    Z takich przenośnych sprzętów jak dotąd najbardziej trafiło do mnie właśnie Picopresso. Dało się tym zrobić naprawdę dobre espresso.