Przejdź do treści

Comandante C40 Mk4 - czy warto było kupić? Recenzja

Młynki
2 2 333
  • 1000010266.jpg

    Comandante C40 Mk4 Nitro blade chyba do dzisiaj jest obiektem westchnień wielu homebaristów. W moim przypadku to była śmieszna historia, ponieważ lubiłem i nadal lubię krytykować Comandante, za co wielokrotnie obrywałem od osób otaczających kultem tą markę, a mimo to kupiłem go i niemal półtorej roku nim mieliłem. Doszło do tego, że zmieliłem nim jakieś 12kg kawy, zarówno pod espresso do mojej Gaggi Classic, jak i pod przelew. Dokupiłem też do niego rączkę XL, a nawet przez jakiś czas byłem posiadaczem większego pojemniczka, który nigdy nie wszedł do produkcji. Czy było warto? Zacznijmy od początku.

    Można krytykować Comandante za pewne rzeczy, ale młynek ma pewne oczywiste zalety, których nigdy nie podważałem. Jakość wykonania i użyte materiały robią wrażenie. Wystarczy wziąć go do ręki, żeby poczuć jakość. Dużą zaletą jest też dostępność części zamiennych, oraz możliwość dokupienia osi Red Clix, dzięki której mamy 2 razy precyzyjniejszą regulacje grubości mielenia. Pojemność która przekracza 40g, też bardzo się przydaje.

    1000010267.jpg 1000010268.jpg

    Największym atutem Comandante jest jakość przemiału. Na "komesia" przesiadłem się z Timemore'a X i chociaż do dziś twierdzę że model X jest fenomenalnie zbudowanym młynkiem, to już pierwszy przelew i ślepe testy pokazały, że jest pewna różnica. Wszystkie kawy były odrobinę czystsze w smaku, słodycz oraz nuty smakowe były łatwiej wyczuwalne. Rączka XL sprawiła że mielenie szło gładko, nawet w przypadku light roastów. Kawiarka, espresso, przelew, cold brew i tak przez półtorej roku. Jeśli ktoś chce, to w internecie jest masa przepisów z sugerowana grubością mielenia, konkretnie pod ten młynek.

    W końcu jednak zaczęły mnie irytować wady tego młynka. Jak wyżej pisałem, mielił pod wszystko, więc często musiałem używać pokrętła regulacji. Niestety, nie dość że jest umieszczone pod żarnem, to jeszcze nie jest ponumerowane. A szkoda, bo nawet w takich modelach jak Timemore C3 ESP który jest 2.5 razy tańszy, dało się to zrobić. Liczenie klików irytowało, szczególnie widząc jak inni producenci wypuszczają kolejne młynki z zewnętrzną, numerowaną regulacją. Ale prawdziwym gwoździem do trumny była prędkość mielenia. Comandante potrafi mielić 16g porcję pod espresso, bądź 30g porcję pod przelew przez 2 minuty, a nawet dłużej. Niestety 39mm żarno ma swoje ograniczenia. Geometria też nie sprzyja szybkości, tutaj inni producenci szukają rozwiązań które przyspieszają cały proces, np system Spike to Cut w mlynkach Timemore.

    Comandante to producent który nieco mnie dziwi. Dziwię się że firma stoi w miejscu, nie wypuszcza nowych modeli, podczas gdy można poprawić sposób regulacji grubości mielenia i zmienić żarno. Wyszedł co prawda model C60, ale żarno jest to samo, jedynie o większej średnicy, regulacja nadal jest słabo rozwiązana, a młynek jest limitowany i absurdalnie drogi. Chyba nie tędy droga..

    Mimo wszystko, C40tke wspominam miło. Liczę że firma nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

  • Comandante trzeba oddać przede wszystkim to, że zapewnia bardzo dobrą jakość przemiału co skutkuje naparami o bardziej owocowych/żywych/ wyrazistych nutach smakowych. Jak ktoś lubi ten profil to z młynka na pewno będzie zadowolony.

    Ma swoje wady, ale zapewnia dobrą kawę, a już samo to wystarczy aby można było go polecić. Aktualnie mam 3 młynki pod przelewy, Kinu M47 Classic, Comandante właśnie i Sculptor 078 i lubię każdy z nich. Niby wkurza mnie liczenie klików, ale używam Comandante codziennie.

Sugerowane posty

  • Mazzer Mini G - recenzja

    Młynki mazzer recenzja
    11
    8
    3 Głosy
    11 Posty
    263 Wyświetlenia
    SemtexS
    @Formentor Szczerze mówiąc nie jest mi łatwo odpowiedzieć Ci na zasadzie: tak/nie. Młynki co do zasady nie są urządzeniami zbyt skomplikowanymi - ich zasada działania i założenia konstrukcyjne są podobne. Jeśli spojrzymy stricte na tego Mazzera, to osobie, która przesiada się z automatu (początkującej) spodoba się z pewnością, że: obsługa jest intuicyjna; opcje w menu można "rozpykać" nawet bez instrukcji; nie brudzi - tak samo jak automat; jest dość cichy (nawet lepiej niż automat). Jednocześnie, pomimo tego, że jest wyposażony w technologię GBW i wyświetlacz, to w moim odczuciu jest to urządzenie bardzo analogowe. Mazzer większość swoich produktów kieruje do gastronomii. Te młynki nawet nie próbują udowadniać, że są najnowocześniejsze i wyprzedzają nowinkami/ciekawostkami konkurencję (vide Mahlkönig z e64 ws albo Eureka z 10-ma odmianami każdego modelu), Mazzer raczej próbuje Ci powiedzieć: patrz ile ważę; rzuć mnie ze schodów - sprawdźmy, czy dalej będę mielił; nie jestem najbardziej błyszczący i nie łączę się przez BT z wagą, za to będę działał 10 lat. https://www.instagram.com/reel/DWqzWeNDaLf/?utm_source=ig_web_button_share_sheet&igsh=MzRlODBiNWFlZA== Wiesz czym to się objawia? Retencja jak wspomniałem wyżej wynosi ~8 gramów. Jeśli będziesz pił jedną kawę dziennie, to obiektywnie możesz uznać to za wadę wybierając ten model. Pierścień do regulacji grubości mielenia stawia opór. Na tle innych młynków to jest opór przez wielkie O. Chwytak/widelec pod portafilter ma możliwość regulacji w wielu płaszczyznach, ale konsekwencją takiego stanu rzeczy jest to, że do regulacji tego młynka przydadzą się klucze nasadowe, grzechotka i śrubokręt. Ten młynek to takie E61 z PID-em w świecie ekspresów - niby coś tam się świeci, niby ma przyciski, a na końcu i tak musisz ruszać wajchami i raz na jakiś czas otworzyć tubkę z Molykote. Na miejscu osoby początkującej prawdopodobnie kupiłbym Eurekę Mignon Specialita, opcjonalnie w wersji Libra, jeśli chce mieć technologię GBW na pokładzie. Pracowałem ze Specialitami trochę. Poleciłem ten model 3 znajomym, 2-jce z nich pomagałem ustawić ich egzemplarze. Dla każdego z nich to pierwszy młynek i każdy z nich jest do dzisiaj zadowolony. Dlaczego? Ponieważ pomimo tego, że w odczuciu jest to nieco bardziej "zabawkowy" sprzęt i pewnie w kawiarni nie dałby do końca rady, to obiektywnie: nieźle mieli, jest cichy, jest bardzo dobrze wyceniony, zajmuje mało miejsca, większość uważa, że jest estetyczny, jeśli się rozmyślisz i zechcesz sprzedać, to stracisz parę set złotych, a nie parę tysięcy. Mini G będzie lepszym wyborem, jeśli: jesteś początkujący, ale bardzo zdecydowany i chcesz coś z segmentu prosumenckiego, co mieli wyjątkowo równo, jest wyposażone w bardzo dokładną wagę, wykonanie w stylu built like a tank, masz więcej miejsca na blacie, kupujesz bardzo zaawansowany ekspres i boisz się, że gorzej skonstruowany młynek będzie cię ograniczał i... budżet nie ma większego znaczenia.
  • 0 Głosy
    3 Posty
    335 Wyświetlenia
    S
    Faktycznie Glenda nie była nigdy hitem sprzedażowym. Natomiast jeśli trafi się na rynku wtórnym, zwłaszcza wersja z PID to warto ją rozważyć.
  • G-RISTO - recenzja

    Młynki recenzja młynek od
    2
    3
    1 Głosy
    2 Posty
    145 Wyświetlenia
    Dawid4792D
    Biorąc pod uwagę jego nie małą cenę, spodziewałbym się po tym młynku trochę więcej