Przejdź do treści

Co aktualnie popijacie?

Kawa ziarnista
148 15 7.9k
  • Mieszkam w bloku. Nie będę już zmieniać budynku, dla palenia kawy 🤪 i tak to jest drogie hobby 😉

    @kawosz17 napisał w Co aktualnie popijacie?:

    Mieszkam w bloku. Nie będę już zmieniać budynku, dla palenia kawy 🤪 i tak to jest drogie hobby 😉

    Ja się chyba wstrzymam 🙂 I z parką i z przeprowadzką z mieszkania w bloku do domu 🙂

  • Jeden wieczór jest lekkie zadymienie, lekka wędzonka i na 2tyg spokój. Może inne palarki, mają to jakoś inaczej rozwiązane? Jak będzie ciepło, może pomyślę żeby rurę wyprowadzić za okno?

  • Z wypalaniem bez dobrej wentylacji pieca bym uważał. Z gorących ziaren kawowca uwalnia się diacetyl, którego wdychanie jest szkodliwe.

  • Kto by pomyślał, że w kawie hasło "Made in China" może zwiastować coś dobrego 😉

    A jednak, Tanat Chine Red Dragon Estate jest naprawdę pierwsza klasa. Gdy tylko wczoraj otworzyłem paczkę po raz pierwszy to od razu miałem dobre przeczucie. Pierwsze parzenie było w Hario V60 Neo, dzisiaj drugie w Orea O1 Steel. W obu przypadkach uzyskałem naprawdę świetny, intensywny, wielowarstwowy napar. Gdybym pił w ciemno to w życiu bym nie wymyślił, że to kawa z Chin.

    Ostatnio mam "fazę" na szybkie parzenie, a dwa wspomniane wyżej drippery wpisują się w to idealnie. Zarówno Neo jak i O1 pozwalają uzyskać naprawdę fajne dripy w minimalnym czasie bo oba zapewniają szybki przepływ. Hario z filtrami Cafec Abaca, a Orea z filtrem Sibarist orez boosterem.

    Duże polecanko na tą kawę 🙂

    TANAT-Coffee-Chiny-Red-Dragon-Estate-Typica-200g_[13903]_1200.jpg

  • To ziarna z Chin czy po prostu chińska palarnia?

  • Palarnia z Francji, topowa taka 😉 Kiedyś Kawa, dziś Tanat.

  • Ciastko na dzisiaj

    image.jpeg

    Jasno palona Jamajka Blue Mountain od Whittarda dająca w esko gęste, aksamitne body i nieprzyzwoitą cremę już od pierwszego szota

    image.jpeg

    38ca02e1-3e9a-4889-854e-c4569e07bcff-image.jpeg

    Do tej pory Whittard kojarzył mi się przede wszystkim z czekoladą (taką z kakao, nie nutami w kawie 😄), ale okazuje się, że potrafią też wypalić ziarno kawowca

  • Ciastko na dzisiaj

    image.jpeg

    Jasno palona Jamajka Blue Mountain od Whittarda dająca w esko gęste, aksamitne body i nieprzyzwoitą cremę już od pierwszego szota

    image.jpeg

    38ca02e1-3e9a-4889-854e-c4569e07bcff-image.jpeg

    Do tej pory Whittard kojarzył mi się przede wszystkim z czekoladą (taką z kakao, nie nutami w kawie 😄), ale okazuje się, że potrafią też wypalić ziarno kawowca

    @ciastek napisał w Co aktualnie popijacie?:

    Jasno palona Jamajka Blue Mountain od Whittarda dająca w esko gęste, aksamitne body i nieprzyzwoitą cremę już od pierwszego szota

    Pozwól, że dopytam - jak smakowo? Warto? Gdzie ją kupiłeś? Widzę, że trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 1000zł/kg.

  • Ciastko na dzisiaj

    image.jpeg

    Jasno palona Jamajka Blue Mountain od Whittarda dająca w esko gęste, aksamitne body i nieprzyzwoitą cremę już od pierwszego szota

    image.jpeg

    38ca02e1-3e9a-4889-854e-c4569e07bcff-image.jpeg

    Do tej pory Whittard kojarzył mi się przede wszystkim z czekoladą (taką z kakao, nie nutami w kawie 😄), ale okazuje się, że potrafią też wypalić ziarno kawowca

    @ciastek A mi się ta marka kojarzy głównie z herbatą, która jest naprawdę wybitna 😂

  • @ciastek napisał w Co aktualnie popijacie?:

    Jasno palona Jamajka Blue Mountain od Whittarda dająca w esko gęste, aksamitne body i nieprzyzwoitą cremę już od pierwszego szota

    Pozwól, że dopytam - jak smakowo? Warto? Gdzie ją kupiłeś? Widzę, że trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 1000zł/kg.

    @skansen jak na razie najlepsze wychodziło mi turbo. Zrobiłem dwa pojedyncze esko po 16 i 20s, to dłuższe było lekko przeekstrachowane. Jeden szot był jeszcze na podwójnym sitku w 22s. Za każdym razem ciastko bardzo szybko absorbuje wodę która jednocześnie dobrze reaguje z przemiałem, więc nie zachowuje się jak typowy jasny wypał.

    Pojedyncze 16s turbo było bardzo kakaowe w smaku, a w zapachu poczułem lawendę, choć miał być jaśmin, ale może to jak coś pokręciłem?

    To już moja druga jamajka i wchodzi bardzo dobrze. Pierwsza była monoporcja z kalendarza adwentowego YAWN. Tym razem to prezent od znajomych z UK. Niestety to jedno z najdroższych ziaren, ale według mnie zdecydowanie warto po nie sięgnąć raz na jakiś czas.

    To coś trochę jak klasyczny włoski ciemny wypał wyniesiony na wyżyny. Jednocześnie sprawia wrażenie czystszego kakaowego smaku, a według palarni można wyczuć też delikatne nuty brzoskwini. Nie udało mi się jeszcze wyciągnąć tych nut owocowych, ale możliwe że to przez zaparzanie wyłącznie espresso, pewnie też dalekie od perfekcji 😄

    Do tego smaku chce się wracać.

Sugerowane posty

  • Jasno palone ziarno i espresso

    Kawa ziarnista
    2
    0 Głosy
    2 Posty
    58 Wyświetlenia
    K
    Tylko takie preferuję, od zawsze. Zawsze jasnopaloną kawę pod przelew zaparzam w espresso. Raz w kawiarni mi powiedział barista, że mają Kenię w młynku ale jest kwaskowa, nie wypiję. Dwa wziąłem
  • Bracia Ziółkowscy – opinie, recenzje

    Kawa ziarnista
    6
    1 Głosy
    6 Posty
    86 Wyświetlenia
    O
    Piłem kilka kawek od nich i też miałem przyjemność porozmawiać z jednym z braci na jednej z edycji "Parzymy przelewamy". Kawy są bardzo fajne i nawet taki "Szybki przelew" był całkiem przyjemny. Niemniej jednak już dosyć długo nic od nich nie piłem. Na temat ziaren pod espresso się nie wypowiem, bo jeśli chodzi o moje domowe potrzeby to omijam szerokim łukiem wszystko co ciemno palone
  • Kalendarz adwentowy pod espresso

    Kawa ziarnista
    3
    0 Głosy
    3 Posty
    150 Wyświetlenia
    ciastekC
    @pawel890 napisał w Kalendarz adwentowy pod espresso: Natomiast ślepy traf i degustacja po 1 shocie, nie nazwałbym odkrywaniem nowych smaków, tylko zmuszaniem się do wypicia nieudanego naparu Przez ostatnie 4 dni robiłem właśnie taką degustację ziarna po 1 szocie. 2 z nich mnie pozytywnie zaskoczyły (Jamajka, Uganda), 1 był po prostu smaczny (Meksyk), a 1 średnio udany (Gwatemala, choć z nią zawsze mam problem z jakiegoś powodu). W żadnym przypadku nie nazwałbym tego zmuszaniem się do wypicia. Jamajka zaskoczyła mnie klarownością, której nie znałem. Do Ugandy podchodziłem z nastawieniem, że mi nie zasmakuje, bo nigdy nie byłem fanem kwasowych espresso, ale zaskoczyła mnie lekkością i owocową nutą, choć nie jestem w stanie określić jakie to były owoce, a na końcu został nieprzyjemny (przynamniej dla mnie) posmak skórki z cytrusów. To według mnie zdecydowanie określiłbym mianem odkrywania nowych smaków