Zblendowałem ziarna kawy
-
Ostatnio potrzebowałem zmniejszyć dzienną dawkę kofeiny, ale jako że bardzo lubię espresso, nie chciałem z niego rezygnować. Oczywiście można sięgnąć po decafa, ale ta ostatnia filiżanka ma dać mi jeszcze małego kopa. Teoretycznie są na rynku half-cafy, czyli mieszanki zwykłej kawy i bezkofeinowej, ale oferta jest raczej mocno ograniczona, a najpopularniejsza metoda dekofeinezacji może być nieco dyskusyjna, co jeszcze bardziej zawęża wybór.
Half-caf DIY
Do głowy wpadła mi dziwna myśl. A gdyby tak zmieszać decafa ze zwykłym ziarnem? W końcu tak to robią palarnie. Tyle że nie miałem tego samego ziarna w wersji klasycznej i bez kofeiny.
Tak zrobiłem swój pierwszy blend, a efekt okazał się co najmniej zadowalający. Half-caf DIY stał się elementem codzienności.Losowość paczkowanych blendów
Właściwie zanim skomponowałem swój pierwszy blend, systematycznie do głowy wpadała mi myśl, że te paczkowane są obarczone ryzykiem losowości. Abstrahując od tego, czy w każdej paczce od danej palarni proporcje są takie same, bo ciężko byłoby to zweryfikować, pojawia się inny problem. Czy przy każdej filiżance my sami wybierzemy z paczki takie same proporcje? Śmiem wątpić, a to przecież na powtarzalności nam zależy. Inaczej będzie smakować espresso z przewagą ziarna z Brazylii, a inaczej z Indii. Choć to tylko teoria, nie mogę wyzbyć się tej myśli.
Ujarzmianie chaosu
Po moim udanym eksperymencie z własnym half-cafem wpadłem na jeszcze inny pomysł. Skoro blend decafa z klasycznym wypałem okazał się sukcesem, co stoi na przeszkodzie, żeby pozbyć się problemu losowości przez samodzielne odmierzanie proporcji z różnych paczek single-originów? W ten sposób eliminujemy jeszcze jedną zmienną.
Cienka granica między odwagą i głupotą
Decaf, który ostatnio kupiłem jest dość gorzki. Zbyt gorzki, żeby faktycznie się nim nacieszyć bez kombinowania.
Skoro już zacząłem komponować własne blendy, do głowy napływają kolejne pomysły. Jeden z nich był co najmniej dziwny, wręcz przerażający, ale miał w sobie coś przyciągającego. A gdyby tego gorzkiego decafa zmieszać z jasnym wypałem? Akurat miałem pod ręką niezbyt kwaśną Rwandę, która z resztą z dripa mi nie do końca smakowała względem poprzedniej. Tyle że to dwa zupełnie różne ziarna, wymagają innego traktowania!
Potraktowałem je więc odmiennie. Jasno palona Rwanda została zmielona znacznie drobniej od goryczkowego decafa. Efekt? Subtelna kwasowość i lekkość w espresso jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłem.
Choć paczkowanych blendów nie skreślam, bo wspomniana wcześniej losowość to jednak tylko teoria, w najbliższych zakupach ziarna uwzględnię dalsze eksperymenty z własnymi mieszankami.
Próbowaliście kiedyś stworzyć własny blend?
-
Pomysł ciekawy ale chyba wymagałby wielu prób i testów.
Zastanawiam się czy są jakieś wskazówki, zalecenia, najlepsze praktyki takiego "mieszania"?
Ja prędzej bym chyba zajął się samodzielnym wypalaniem. -
Chyba wolałbym po prostu zmniejszyć dozę, dobry pomysł to też krótsza ekstrakcja jak ristretto? Przyznam, że sam też zmniejszałem poziom kofeiny w życiu i szedłem po prostu w stronę mniejszej dozy. Zauważyłem też u siebie, że picie czystego espresso ma na mnie mniejszy efekt kofeinowy niż americano czy latte, ale tutaj może być efekt placebo.
Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.
Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.
With your input, this post could be even better 💗
Zarejestruj się Zaloguj się