Przejdź do treści

Timemore Chestnut X - recenzja

Młynki
3 2 180
  • Timemore chestnut X pojawił się na rynku dobrych parę lat temu. Dzisiaj już trochę ciężej go kupić, choć ciągle w regularnej sprzedaży pozostaje jego tańszy brat - X lite. Do tego młynka mam potężny sentyment, ponieważ w czasie swojej premiery pokazał sporo fajnych rozwiązań, których nie miała konkurencja.
    1000011605.jpg

    Sercem młynka jest 42mm żarno - o 3mm większe niż w comandante, jednak o kilka milimetrów mniejsze niż w niektórych modelach konkurencji. Nie jest to jednak zwykłe żarno. Jest to pierwsze żarno z systemem spike to cut, który z powodzeniem Timemore stosuje w nowych młynkach, np C3, S3 oraz innych. Dodatkowe ostrza u góry żarna pozwalają sprawniej i szybciej rozdrobnić ziarna. Efekt jest taki że proces mielenia przebiega szybko, oraz wg producenta bez nadmiernej ilości pyłu, choć tego drugiego nie miałem jak sprawdzić. Oprócz żarna, kolejnym game changerem jest system dwustopniowej regulacji grubości mielenia. Dwa ponumerowane pokrętła, na jednym 24 stopnie, na drugim 5, razem dają 120 stopni grubości mielenia, oraz łatwość w powrocie do konkretnych ustawień. Dodatkowym atutem jest składana rączka, oraz prawie zerowa retencja, nawet bez namaczania ziaren. Młynek oferuje rozsądną pojemność 30-35g. Ciekawostka - jego tańszy brat X lite nie ma składanek rączki, oraz ma uboższą, mniej precyzyjną regulację grubości mielenia.
    1000000141.jpg

    Młynek spędził u mnie ponad rok, mieląc pod wszystko, od espresso po cold brew. Praktycznie nie mogę mu nic zarzucić jeśli chodzi o samą jakość mielenia, bez problemów radził sobie też z espresso, także skok regulacji był wystarczający żeby ustawić espresso pod siebie. Dzięki tej ponumerowanej regulacji łatwo było wracać do ustawień, nie licząc "klików" jak większość kawoszy dookoła. Młynek zapewniał naprawdę niezłą prędkość mielenia, nawet pod espresso wyrabiał się poniżej minuty. Choć od tamtej pory technologia poszła do przodu i przewinęło mi się przez półkę sporo nowszych młynkow, to ten konkretny nadal cenie bardzo wysoko.

    Z perspektywy czasu, mając porównanie do konkurencji mogę stwierdzić że jego największym atutem była właśnie ta uniwersalność. Był kompletny, uniwersalny, choć w niczym najlepszy, bo na rynku były młynki które miały większe żarno, precyzyjniejszą regulację, albo dawały czystszą w smaku kawę przelewową. Nie był najlepszy, ale we wszystkim był bardzo dobry. Jedyna rzeczą która mogłaby być zrobiona lepiej była powierzchnia obudowy - była gładka, przez co mimo lekko kwadratowego kształtu czasem obróciła się w ręku podczas mielenia. Nie było to jednak bardzo uciążliwe. Dzisiaj mamy młynki z zewnętrzną regulacją, co jest znacznie wygodniejszym rozwiązaniem, jednak kilka lat temu to rozwiązanie nie było jeszcze aż tak powszechne.

    Liczę że Timemore stworzy jakiś model który będzie jego godnym następcą, bo choć pojawił się model S3 który posiada jego żarno, to jednak nie jest on w stanie w pełni wejść w buty Timemore' a X.

  • Timemore chestnut X pojawił się na rynku dobrych parę lat temu. Dzisiaj już trochę ciężej go kupić, choć ciągle w regularnej sprzedaży pozostaje jego tańszy brat - X lite. Do tego młynka mam potężny sentyment, ponieważ w czasie swojej premiery pokazał sporo fajnych rozwiązań, których nie miała konkurencja.
    1000011605.jpg

    Sercem młynka jest 42mm żarno - o 3mm większe niż w comandante, jednak o kilka milimetrów mniejsze niż w niektórych modelach konkurencji. Nie jest to jednak zwykłe żarno. Jest to pierwsze żarno z systemem spike to cut, który z powodzeniem Timemore stosuje w nowych młynkach, np C3, S3 oraz innych. Dodatkowe ostrza u góry żarna pozwalają sprawniej i szybciej rozdrobnić ziarna. Efekt jest taki że proces mielenia przebiega szybko, oraz wg producenta bez nadmiernej ilości pyłu, choć tego drugiego nie miałem jak sprawdzić. Oprócz żarna, kolejnym game changerem jest system dwustopniowej regulacji grubości mielenia. Dwa ponumerowane pokrętła, na jednym 24 stopnie, na drugim 5, razem dają 120 stopni grubości mielenia, oraz łatwość w powrocie do konkretnych ustawień. Dodatkowym atutem jest składana rączka, oraz prawie zerowa retencja, nawet bez namaczania ziaren. Młynek oferuje rozsądną pojemność 30-35g. Ciekawostka - jego tańszy brat X lite nie ma składanek rączki, oraz ma uboższą, mniej precyzyjną regulację grubości mielenia.
    1000000141.jpg

    Młynek spędził u mnie ponad rok, mieląc pod wszystko, od espresso po cold brew. Praktycznie nie mogę mu nic zarzucić jeśli chodzi o samą jakość mielenia, bez problemów radził sobie też z espresso, także skok regulacji był wystarczający żeby ustawić espresso pod siebie. Dzięki tej ponumerowanej regulacji łatwo było wracać do ustawień, nie licząc "klików" jak większość kawoszy dookoła. Młynek zapewniał naprawdę niezłą prędkość mielenia, nawet pod espresso wyrabiał się poniżej minuty. Choć od tamtej pory technologia poszła do przodu i przewinęło mi się przez półkę sporo nowszych młynkow, to ten konkretny nadal cenie bardzo wysoko.

    Z perspektywy czasu, mając porównanie do konkurencji mogę stwierdzić że jego największym atutem była właśnie ta uniwersalność. Był kompletny, uniwersalny, choć w niczym najlepszy, bo na rynku były młynki które miały większe żarno, precyzyjniejszą regulację, albo dawały czystszą w smaku kawę przelewową. Nie był najlepszy, ale we wszystkim był bardzo dobry. Jedyna rzeczą która mogłaby być zrobiona lepiej była powierzchnia obudowy - była gładka, przez co mimo lekko kwadratowego kształtu czasem obróciła się w ręku podczas mielenia. Nie było to jednak bardzo uciążliwe. Dzisiaj mamy młynki z zewnętrzną regulacją, co jest znacznie wygodniejszym rozwiązaniem, jednak kilka lat temu to rozwiązanie nie było jeszcze aż tak powszechne.

    Liczę że Timemore stworzy jakiś model który będzie jego godnym następcą, bo choć pojawił się model S3 który posiada jego żarno, to jednak nie jest on w stanie w pełni wejść w buty Timemore' a X.

    Bardzo fajna recenzja, gratuluje @Dawid4792

    @Dawid4792 napisał w Timemore Chestnut X - recenzja:

    jego największym atutem była właśnie ta uniwersalność. Był kompletny, uniwersalny, choć w niczym najlepszy, bo na rynku były młynki które miały większe żarno, precyzyjniejszą regulację, albo dawały czystszą w smaku kawę przelewową. Nie był najlepszy, ale we wszystkim był bardzo dobry.

    Czytając opis mam wrażenie, że Chestnut X jest dobrą propozycją dla początkujących kawoszy. Kawoszy którzy jeszcze nie wiedzą w którą stronę pójdą ze swoimi preferencjami.

  • W ogóle dobrze mieć jeden uniwersalny ręczny młynek 🙂

    Jak nie na początek, to na wszelki wypadek. Ja w ogóle przerzuciłem się wyłącznie na ręczniaki, że względu na prostotę i bezawaryjność, oraz ze względu na to że mogę mielić o 5 rano nie budząc nikogo 🙂

Sugerowane posty

  • Mazzer Mini G - recenzja

    Młynki mazzer recenzja
    11
    8
    3 Głosy
    11 Posty
    205 Wyświetlenia
    SemtexS
    @Formentor Szczerze mówiąc nie jest mi łatwo odpowiedzieć Ci na zasadzie: tak/nie. Młynki co do zasady nie są urządzeniami zbyt skomplikowanymi - ich zasada działania i założenia konstrukcyjne są podobne. Jeśli spojrzymy stricte na tego Mazzera, to osobie, która przesiada się z automatu (początkującej) spodoba się z pewnością, że: obsługa jest intuicyjna; opcje w menu można "rozpykać" nawet bez instrukcji; nie brudzi - tak samo jak automat; jest dość cichy (nawet lepiej niż automat). Jednocześnie, pomimo tego, że jest wyposażony w technologię GBW i wyświetlacz, to w moim odczuciu jest to urządzenie bardzo analogowe. Mazzer większość swoich produktów kieruje do gastronomii. Te młynki nawet nie próbują udowadniać, że są najnowocześniejsze i wyprzedzają nowinkami/ciekawostkami konkurencję (vide Mahlkönig z e64 ws albo Eureka z 10-ma odmianami każdego modelu), Mazzer raczej próbuje Ci powiedzieć: patrz ile ważę; rzuć mnie ze schodów - sprawdźmy, czy dalej będę mielił; nie jestem najbardziej błyszczący i nie łączę się przez BT z wagą, za to będę działał 10 lat. https://www.instagram.com/reel/DWqzWeNDaLf/?utm_source=ig_web_button_share_sheet&igsh=MzRlODBiNWFlZA== Wiesz czym to się objawia? Retencja jak wspomniałem wyżej wynosi ~8 gramów. Jeśli będziesz pił jedną kawę dziennie, to obiektywnie możesz uznać to za wadę wybierając ten model. Pierścień do regulacji grubości mielenia stawia opór. Na tle innych młynków to jest opór przez wielkie O. Chwytak/widelec pod portafilter ma możliwość regulacji w wielu płaszczyznach, ale konsekwencją takiego stanu rzeczy jest to, że do regulacji tego młynka przydadzą się klucze nasadowe, grzechotka i śrubokręt. Ten młynek to takie E61 z PID-em w świecie ekspresów - niby coś tam się świeci, niby ma przyciski, a na końcu i tak musisz ruszać wajchami i raz na jakiś czas otworzyć tubkę z Molykote. Na miejscu osoby początkującej prawdopodobnie kupiłbym Eurekę Mignon Specialita, opcjonalnie w wersji Libra, jeśli chce mieć technologię GBW na pokładzie. Pracowałem ze Specialitami trochę. Poleciłem ten model 3 znajomym, 2-jce z nich pomagałem ustawić ich egzemplarze. Dla każdego z nich to pierwszy młynek i każdy z nich jest do dzisiaj zadowolony. Dlaczego? Ponieważ pomimo tego, że w odczuciu jest to nieco bardziej "zabawkowy" sprzęt i pewnie w kawiarni nie dałby do końca rady, to obiektywnie: nieźle mieli, jest cichy, jest bardzo dobrze wyceniony, zajmuje mało miejsca, większość uważa, że jest estetyczny, jeśli się rozmyślisz i zechcesz sprzedać, to stracisz parę set złotych, a nie parę tysięcy. Mini G będzie lepszym wyborem, jeśli: jesteś początkujący, ale bardzo zdecydowany i chcesz coś z segmentu prosumenckiego, co mieli wyjątkowo równo, jest wyposażone w bardzo dokładną wagę, wykonanie w stylu built like a tank, masz więcej miejsca na blacie, kupujesz bardzo zaawansowany ekspres i boisz się, że gorzej skonstruowany młynek będzie cię ograniczał i... budżet nie ma większego znaczenia.
  • Mahlkönig EK43S - recenzja domowego użytkownika

    Młynki recenzja ek43 mahlkönig
    11
    6
    1 Głosy
    11 Posty
    532 Wyświetlenia
    korea83K
    Wersja S ma inne żarna niż 078, ale tak czy inaczej porównanie ciekawe bo przecież jeden i drugi młynek w teorii można wykorzystać do alternatyw i espresso.
  • Mazzer Omega X soft - krótka recenzja

    Przeniesiony Młynki recenzja mazzer
    4
    7
    1 Głosy
    4 Posty
    254 Wyświetlenia
    Dawid4792D
    @pawel890 jeśli chodzi o elektrostatyka to jest znikoma. Z doświadczenia najmniejsza występuje chyba w mlynkach Timemore. Ale tak naprawdę wystarczy 1 kropla wody na ziarna żeby wyeliminować ten problem i ten myk stosuje od dawna